

AGATA
filologia polska, III rok

Wiecie, to dziwne, ale wystarczyło, że przekroczyłam próg UKSW i właściwie od razu nabrałam pewności siebie.

W liceum byłam „szarą myszką”. Mało się odzywałam, byłam po prostu kujonką. Czasem nauczyciele prosili mnie nawet o poprowadzenie lekcji. Na studiach naprawdę odżyłam, jestem w stanie robić więcej, niż ode mnie wymagają. Sięgać po rzeczy, na które jeszcze kilka lat temu bym się nie zdobyła.
Pamiętam swoje początki, gdy dwaj nauczyciele, którzy odbierali dokumenty rekrutacyjne, zaczęli rozmawiać o książce “Rodzina Monet”. Twierdzili, że to niezbyt dobra literatura. Ja akurat byłam świeżo po lekturze i bez większego namysłu rzuciłam, że mi się podobała . Panowie w komisji zaskoczeni, że włączyłam się do rozmowy, zrobili wielkie oczy.
Jak trafiłam na UKSW? Aplikowałam na różne uczelnie. Dostałam się na UKSW. Dziś już wiem, że nie zamieniłabym tej uczelni na żadną inną. Na innych uczelniach szczycą się tym, że mają renomę i wysoki poziom, a zdarza się, że w praktyce nie są go w stanie zapewnić. Na UKSW jest inaczej.
Nigdy nie czułam się tutaj samotna. Na studiach szybko stworzyliśmy grupę znajomych. Jeszcze przed rozpoczęciem zajęć mieliśmy wyjście integracyjne i wtedy poznałam Weronikę. Okazało się, że mieszka 15 minut spacerem ode mnie – już od pierwszego dnia zajęć zaczęłyśmy jeździć razem pociągiem.

Wszystko było takie świeże i nowe, te wszystkie pojęcia: kolokwium, konwersatorium, sesja. Odkrywanie czym jest uniwersytet. Wchodzenie na nową drogę, jakby życie mówiło Ci: „no hej, możesz być już poważnym człowiekiem”.

A niedługo później, podczas zajęć na specjalizacji nauczycielskiej… nie musimy być poważni i rzucamy się papierowymi kulkami na zajęciach z panem Marcinem Miłko. To właśnie jego zajęcia wspominam najlepiej. Gdy omawialiśmy „Chłopców z placu broni”, prowadzący podzielił nas na grupy, dał nam kartki, kazał zrobić z nich kulki, ustawić bazę z krzeseł i rzucać się kulkami. To była świetna zabawa, kto miał mniej kulek na swoim terenie, ten wygrywał. Wykładowca chciał, żebyśmy omawiając z uczniami lekturę, naprawdę poczuli tę historię, a nie tylko sztywno, sztampowo przerabiali ją.
Pamiętam też jak na pierwszych zajęciach posadził nas w kole, dał karty i prosił żebyśmy wybrali jedną, która najlepiej nas opisuje i do nas przemawia. Każdy miał też opowiedzieć, dlaczego w ogóle wybraliśmy specjalizację nauczycielską, co nas interesuje, jakimi jesteśmy ludźmi.
Mogę sypać tymi historiami jak z rękawa. Pewnego razu na konwersatorium pani dr Małgorzata Majewska zabrała nas na lody, usiedliśmy sobie na ławeczce i uczyliśmy się. To było mega urocze.
W okienkach między zajęciami jeździłyśmy z Weroniką do galerii na kawę albo bubble tea. I tam miały miejsce najgłębsze rozmowy mojego życia! W ogóle, coraz bardziej zdaję sobie sprawę, jak różnych ludzi, o jak różnorodnych osobowościach poznaje się na studiach. Łączy nas filologia polska, ale każdy zajmuje się czymś innym i czerpie ze studiów zupełnie inne rzeczy. To bardzo ciekawe i inspirujące.
UKSW dało mi dużą pewność siebie. Dziś bez problemu wypowiadam się na forum grupy, co jest szczególnie ważne na specjalizacji nauczycielskiej, na której jestem. Dużo dała mi też współpraca przy nagrywaniu filmów na media społecznościowe UKSW. To niesamowite uczucie, gdy obce osoby, które mijałam na korytarzu, nagle się ze mną zaczęły witać, bo widziały mnie w filmach.
Studia to dla mnie czas intensywnego rozwoju intelektualnego. Udział w konferencji naukowej to było zupełnie nowe doświadczenie. Sala pełna doktorów i profesorów, a ja mówiłam o… „Rodzinie Monet”! Działam też w kole naukowym „Dydaktyczna Odyseja”, które założył dr Łukasz Tupacz. Naszym największym i najważniejszym projektem są kursy dla maturzystów: omawiamy wszystkie epoki, tłumaczymy jak napisać rozprawkę… robimy też symulacje matury ustnej. Dzięki temu już teraz – na studiach – możemy pracować z uczniami. Raz spotkałyśmy jednego z nich poza UKSW – powiedział, że bardzo podobały mu się nasze zajęcia.
UKSW to kawałek mojego życia i bardzo przyjazna uczelnia, daje możliwość rozwoju w atmosferze bez presji. Daje przestrzeń na własne inicjatywy, dodatkowe działania… i ma super wykładowców!

Chcesz usłyszeć więcej historii?
Świetnie się składa, bo my kochamy je opowiadać.
Więcej historii o studiach na UKSW już podczas Dnia Otwartego UKSW
Bądź na bieżąco
Zaobserwuj nas na Instagramie
Dołącz do kanału nadawczego dla maturzystów i kandydatów na studia