

MONIKA
nauki o rodzinie, III rok

Czasem jedno spotkanie albo jeden wyjazd mogą całkowicie zmienić życiowe plany

Kiedy ktoś pyta mnie, czym są nauki o rodzinie, zwykle słyszę: „Naprawdę istnieje taki kierunek?”. Jeszcze kilka lat temu sama pewnie zadałabym takie pytanie.
O tym, że będę studiować na UKSW, zdecydowały inspiracje i splot kilku zdarzeń.
Od dziecka byłam związana ze wspólnotą, w której poznałam małżeństwo będące dla mnie ogromnym wzorem. Patrzyłam na nich i zastanawiałam się, skąd bierze się taka miłość – pełna czułości, wzajemnego szacunku i bliskości. Miałam poczucie, że ta miłość wręcz od nich emanuje. Chciałam zrozumieć, jak zbudować taką relację.
Rok przed maturą wyjechałam z moją ciocią na rekolekcje. I wtedy po raz pierwszy usłyszałam hasło „nauki o rodzinie” – mąż mojej cioci studiował ten kierunek, kiedy jeszcze wydział znajdował się w Łomiankach.
To był dla mnie prawdziwy grom z jasnego nieba. W jednej chwili poczułam, że właśnie znalazłam coś, czego szukałam. Wiedziałam, że chcę studiować nauki o rodzinie, choć nie miałam jeszcze pojęcia, czym dokładnie będę zajmować się po studiach.
Sprawdziłam program, przedmioty i ofertę kierunku, ale tak naprawdę decyzję podjęłam już wcześniej. Chciałam tylko upewnić się, że idę w dobrym kierunku.
To, co najbardziej wyróżnia nauki o rodzinie, to ich interdyscyplinarność. Rodzina jest przecież niezwykle złożoną rzeczywistością i nie da się jej zrozumieć wyłącznie z jednej perspektywy. Dlatego podczas studiów uczymy się bardzo wielu dziedzin.
Najwięcej zajęć dotyczy psychologii i pedagogiki, ale program obejmuje również elementy prawa, ekonomii, socjologii czy teologii. Pojawiają się także zagadnienia medyczne – związane m.in. z płodnością, rozwojem prenatalnym i rozwojem dziecka. Na studiach rozmawiamy również o komunikacji, relacjach czy work-life balance.
Oczywiście podczas trzech czy nawet pięciu lat studiów nie da się zostać specjalistą we wszystkich tych obszarach. Dla mnie największą wartością jest jednak to, że uczymy się patrzeć na człowieka i rodzinę w sposób całościowy.
Pamiętam swój pierwszy przyjazd na kampus przy ul. Wóycickiego. Pomyślałam wtedy, że to miejsce przypomina amerykański kampus uniwersytecki. Mimo że dojeżdżałam z Ząbek i droga zajmowała mi sporo czasu, od początku czułam, że chcę tutaj być.
Szybko okazało się, że największą wartością mojego kierunku są ludzie. Na Wydziale Studiów nad Rodziną grupy są niewielkie, dzięki czemu nikt nie pozostaje anonimowy. Bardzo cenię sobie tę kameralność. Uwielbiam poznawać ludzi, a tutaj miałam przestrzeń, by budować prawdziwe relacje – zarówno ze studentami, jak i z wykładowcami.
Tutaj też poznałam moją przyjaciółkę Merki. To śmieszne, ale na początku pomyślałam, że skoro jest taka piękna, to nie może być do tego jeszcze fajną osobą, bo to już byłoby za dużo. Ale jednak okazało się, że jest kimś bardzo wartościowym, podziela podobne wartości i marzenia, no i została moją przyjaciółką!
Ogromne znaczenie mają dla mnie spotkania z wykładowcami. Dzięki niewielkim grupom możliwa jest tutaj prawdziwa relacja mistrz–uczeń. Szczególnie wdzięczna jestem dr Stępkowskiej, którą uważam za jeden z najważniejszych autorytetów w swoim życiu. To osoba, która nie tylko przekazuje wiedzę, ale także dostrzega potencjał studentów i motywuje ich do działania. Jej wsparcie sprawiło, że odważyłam się angażować w kolejne inicjatywy i wychodzić poza schemat podczas zajęć. W liceum byłam raczej nieśmiałą osobą, pod koniec szkoły zaczęłam trochę działać w samorządzie, ale to właśnie tutaj poczułam, że zyskałam prawdziwą pewność siebie.
Już na pierwszym roku wystąpiłam z referatem podczas konferencji naukowej w Lublinie. Później pojawiały się kolejne projekty, konferencje, zaangażowanie w kołach naukowych, parlamencie studenckim oraz różne inicjatywy organizowane na wydziale. Na UKSW odkryłam, że nie trzeba bać się działać. To bezpieczna przestrzeń, w której studenci wspierają się nawzajem i wspólnie realizują pomysły.
Przełomowym doświadczeniem okazał się dla mnie wyjazd do Mediolanu w ramach programu Erasmus+. Wyjechałam tam na praktyki do Instytutu Badań nad Rodziną przy Uniwersytecie Katolickim.

Początkowo miały to być po prostu obowiązkowe praktyki, jednak pobyt we Włoszech całkowicie zmienił moje plany.

Na początku zupełnie nie wiedziałam, co tam będę robiła. Ze strony włoskiej słyszałam tylko: „We will see, we will see”. Przyjechałam i podczas pierwszego spotkania z moją opiekunką dowiedziałam się o programie Teen STAR poświęconym edukacji seksualnej i rozwojowi młodzieży. I już za chwilę znalazłam się na konferencji w Treviso pod Wenecją.
STAR to nie jest skrót nawiązujący do nastoletnich gwiazd czy uczestników talent shows, bo ludzie tak na początku myślą, lecz od słów Sexuality Teaching in the Context of Adult Responsibility, czyli edukacja seksualna w kontekście odpowiedzialności dorosłych. Problem był tylko taki, że konferencja miała odbywać się po włosku… Jednak i ten problem się rozwiązał, bo na kursie poznałam dwie dziewczyny z Polski, które studiowały we Włoszech, i one mi wszystko tłumaczyły.
Tam też narodził się pomysł, że warto rozwijać ten projekt również u nas. Dziś współtworzę zespół, który wprowadza Teen STAR do Polski, a pierwszy kurs odbył się właśnie na UKSW!
Teen STAR to program edukacyjny poświęcony rozwojowi młodych ludzi i edukacji seksualnej, ale rozumianej znacznie szerzej niż tylko w wymiarze biologicznym. Program pokazuje seksualność jako integralną część człowieczeństwa – nierozerwalnie związaną z emocjami, relacjami, rozwojem społecznym, intelektualnym i duchowym.
Dla mnie Teen STAR jest czymś więcej niż kursem edukacji seksualnej. To przede wszystkim edukacja tożsamościowa. Seksualność staje się tutaj punktem wyjścia do stawiania najważniejszych pytań: kim jestem, po co żyję, skąd pochodzę i jakie relacje chcę budować. Program pomaga młodym ludziom odkrywać własną tożsamość, dostrzegać piękno relacji i uczyć się odpowiedzialnego przeżywania swojej seksualności.
Myślą przewodnią Teen STAR jest hasło „Kochać i być kochanym”. Dla mnie to właśnie istota życia. Dlatego bardzo cieszę się, że mogę współtworzyć ten projekt. To dopiero początek, ale już dziś widzę, jak bardzo się rozwija. W pewnym momencie okazało się, że jako 21-latka stanę przed wyzwaniem założenia fundacji, która będzie wspierać rozwój programu w Polsce – choć jeszcze niedawno nie miałam pojęcia, jak w ogóle się za to zabrać.
To doświadczenie pokazało mi, że czasem jedno spotkanie albo jeden wyjazd mogą całkowicie zmienić życiowe plany.
Kończę właśnie studia licencjackie, ale wiem, że moja droga akademicka dopiero się zaczyna. Chcę kontynuować studia magisterskie, rozwijać się w obszarze psychoseksuologii, a od października mam w planie studia podyplomowe w Rzymie na Angelicum.
Jednocześnie wiem, że niezależnie od tego, jak potoczy się moja zawodowa droga, największym marzeniem pozostaje dla mnie rodzina.
Największą karierą na świecie jest dla mnie bycie żoną i mamą. Chciałabym stworzyć dom, z którego wyrosną dzieci potrafiące kochać i patrzeć na świat z nadzieją.
Studia na UKSW dały mi nie tylko wiedzę. Dały mi ludzi, doświadczenia, odwagę do działania i przekonanie, że warto inwestować w relacje, bo to właśnie one mają największą wartość.

Gotowi na nową historię?
Jesteśmy bardzo ciekawi, jak może potoczyć się Twoja opowieść na UKSW.
Rekrutacja już trwa!
Bądź na bieżąco
Zaobserwuj nas na Instagramie
Dołącz do kanału nadawczego dla maturzystów i kandydatów na studia