Przejdź do treści

Natalia
prawo kanoniczne, V rok

Padał deszcz, a my na środku krakowskiego rynku zaczęłyśmy tańczyć Belgijkę.

W liceum miałam niesamowitą klasę, byliśmy bardzo zgrani i rozpaczałam, kiedy uświadomiłem sobie, że po maturze będziemy musieli się rozstać. Wtedy też stresowało mnie wchodzenie w dorosłość – słyszałam od rodziny, że teraz będę musiała już sama o sobie decydować i brać odpowiedzialność za swoje życie. Przyznam, że trochę mnie to przytłoczyło, bo liceum było fantastycznym, takim beztroskim czasem w moim życiu. Jednak już wkrótce się okazało, że czas studiów przyniósł mi znów mnóstwo radości i powodów do satysfakcji.  

Rekomendacja znajomych 

Już w drugiej klasie liceum planowałam, że będę studiować na UKSW. Zależało mi na przyjaznej uczelni, a znajomi opowiadali mi o znakomitej atmosferze na tym uniwersytecie, zarówno między studentami a wykładowcami, ale też w grupach koleżeńskich. Powtarzali, że na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego nie jesteś tylko numerem w indeksie, ale osobą traktowaną indywidualnie.  

Powiedziałam „sprawdzam”, poszłam na Dzień Otwarty UKSW i tam utwierdziłam się w moim przekonaniu, że to właśnie „ta” uczelnia – pamiętam, że otrzymałam wtedy odpowiedzi na wszystkie pytania jakie wtedy zadałam, bez względu na to, czy zwracałam się do studentów, kadry akademickiej, czy organizatorów. Spodobał mi się też kampus na Wójcickiego, nowoczesny, zupełnie inny niż widziałam na innych uczelniach, które w tamtym czasie  odwiedziłam. 

A jednak prawo kanoniczne  

Byłam przekonana, że będę studiować prawo. Ale dosłownie dzień przed złożeniem papierów, znalazłam informację o wydziale prawa kanonicznego. Zaczęłam o tym więcej czytać i z dnia na dzień podjęłam decyzję, że wybieram prawo kanoniczne na UKSW. Przyznam, że było to szokujące dla moich rodziców, dla mnie to też był swego rodzaju eksperyment, ale dziś, na cztery miesiące przed obroną pracy magisterskiej z całą pewnością mogę przyznać, że nie żałuję wyboru sprzed pięciu lat. 

 

Czy możecie sobie wyobrazić, że wchodzicie do dziekanatu i proponują wam… kawę? 

Tak właśnie jest na wydziale WPK UKSW – cudowna pani Małgosia, nie tylko załatwia wszystkie studenckie sprawy, ale wręcz się nami opiekuje. Można z nią także porozmawiać o wszelkich sprawach. Na mojej uczelni mam też znakomity kontakt z wykładowcami. Teraz na przykład kiedy piszę pracę magisterską mogę spotykać się ze swoim promotorem właściwie co tydzień, by omawiać postępy w pisaniu pracy. Mam z nim też cały czas kontakt online, a jak słyszałam, niektórzy moi znajomi na innych uczelniach muszą czekać na maila zwrotnego od promotora nieraz trzy miesiące. 

Chcę też wspomnieć o relacjach z koleżankami – z Weroniką poznałam się już na pierwszym roku i z biegiem lat nasza przyjaźń się zacieśniała. Potem poznałam Izę, która studiuje rok niżej, a było to możliwe, bo jesteśmy bardzo niedużym wydziałem, kameralny powiedziałabym.  
W rezultacie zaczęłyśmy podróżować we trzy, a choćby ostatnio byłam z Izą w Londynie. 

Studia wyjazdowe 

Lubię podróżować, często wyjeżdżam, ale też moje studia wiążą się z wyjazdami.  
Kiedyś wyjechałyśmy z koleżankami na sympozjum do Krakowa. Ale postanowiłyśmy ten wyjazd naukowy połączyć z dobrą zabawą i wybrałyśmy się dzień wcześniej – rozpoczęłyśmy imprezę już w pociągu, a potem wyruszyłyśmy na podbój Krakowa. I pamiętam, że tego wieczoru, było to w tygodniu, padał deszcz, a my na środku rynku zaczęłyśmy tańczyć Belgijkę. Było to niesamowite, ludzie zaczęli się do nas przyłączać, zaczęli nas filmować. Pomyślałam sobie, że tak wygląda kwintesencja studenckich czasów – człowiek jest dorosły, ale może korzystać z życia, łączyć naukę z zabawą. 

Jednak najbardziej cieszyłam się, kiedy okazało się, że jedziemy do Rzymu! To jest właśnie ta przyjemna specyfika studiowanie na wydziale prawa kanonicznego UKSW – wyjeżdżamy do Wiecznego Miasta na każdym roku studiów. Dzięki tym wyjazdom zakochałam się w tym mieście. Kiedyś poprosiliśmy naszego opiekuna wyjazdu ks. prof. Jana Dohnalika, żeby zaprowadził nas na najlepsze tiramisu w całym Rzymie. Poszliśmy, pamiętam niepozorną uliczkę z dala od centrum,  w jeszcze skromniejszej knajpce pani w podeszłym wieku podawała deser w małych pojemnikach i rzeczywiście – było to najznakomitsze tiramisu jakie kiedykolwiek jadłam, nigdzie indziej ani w stolicy Italii, ani w Toskanii nie próbowałam czegoś tak pysznego. 
Dzięki naszym naukowym wyjazdom do Rzymu mogłam być w miejscach gdzie nie mają wstępu zwykli turyści. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie wizyty w Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Penitencjarii Apostolskiej, czy na Uniwersytecie Gregoriańskim.  

Chcę tu zostać jak najdłużej 

Nie wiem, czy uda mi się dostać na studia doktoranckie, ale jeżeli tak, to będę Panu Bogu za to dziękować całe życie. Z całego serca chciałbym kontynuować tutaj naukę i naprawdę bardzo nie chcę rozstawać się z moją ukochaną uczelnią.    

Chcesz usłyszeć więcej historii?

Świetnie się składa, bo my kochamy je opowiadać.
Więcej historii o studiach na UKSW już podczas Dnia Otwartego UKSW

Bądź na bieżąco

Zaobserwuj nas na Instagramie

Dołącz do kanału nadawczego dla maturzystów i kandydatów na studia