70 lat temu kard. Stefan Wyszyński, Patron naszego Uniwersytetu, powrócił do Warszawy po ponad trzech latach internowania.
Prymas Polski został aresztowany późnym wieczorem 25 września 1953 r. Był internowany kolejno w Rywałdzie Królewskim, Stoczku Warmińskim, Prudniku Śląskim i w Komańczy. 28 października 1956 r. po przyrzeczeniu ze strony władz państwowych przywrócenia Kościołowi głównych praw i naprawienia krzywd, powrócił do Warszawy i objął wszystkie funkcje kościelne.
„W izolacji spędził trzy lata. Kiedy go aresztowano, nie wiedział ani jak długo, ani gdzie będzie więziony ani nawet czy w ogóle kiedyś wyjdzie na wolność – pisze w monumentalnej biografii Prymasa Tysiąclecia dr Ewa K. Czaczkowska. – Trzy lata przymusowej izolacji okazały się dla Prymasa – paradoksalnie – czasem bardzo owocnym. Nie wiadomo, czy gdyby nie uwięzienie, powstałyby Jasnogórskie Śluby Narodu, odnowione po 300 latach śluby lwowskie króla Jana Kazimierza, a przede wszystkim program Wielkiej Nowenny, przygotowujący do Milenium Chrztu Polski.
Ostatnia poważna przeszkoda
Prymas Polski przeczuwał, że zostanie uwięziony.
– Gdy będę w więzieniu, a powiedzą Wam, że Prymas zdradził sprawy Boże – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas ma nieczyste ręce – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas stchórzył – nie wierzcie. Gdy będą mówili, że Prymas działa przeciwko Narodowi i własnej Ojczyźnie – nie wierzcie. Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej – mówił w homilii wygłoszonej kilka dni przed aresztowaniem we wrześniu 1953 r.
Decyzja o aresztowaniu Prymasa, podjęta na wniosek Bolesława Bieruta, zapadła 23 września na posiedzeniu Sekretariatu Biura Politycznego PZPR. W dniu następnym w uchwale prezydium rządu „o środkach zapobiegających dalszemu nadużywaniu funkcji pełnionych przez ks. arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego”, rząd zakazał Prymasowi Polski wykonywania wszelkich sprawowanych funkcji, rzekomo nadużywanych do „celów godzących w interesy Polski Ludowej”. Prymas miał opuścić Warszawę i zamieszkać w wyznaczonym klasztorze, bez prawa opuszczania go.
Tego samego dnia kardynał Stefan Wyszyński odrzucił podstępną propozycję komunistycznych władz potępienia w oświadczeniu skazanego w haniebnym procesie biskupa Czesława Kaczmarka i odcięcia się od jakiejkolwiek „działalności antypaństwowej”.

Późnym wieczorem 25 września, po zakończonych obchodach ku czci bł. Władysława z Gielniowa, patrona Warszawy, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa wtargnęli do Pałacu Arcybiskupów Warszawskich i aresztowali Prymasa Polski, licząc na usunięcie ostatniej poważnej przeszkody na drodze do całkowitego podporządkowania polskiego Kościoła państwu.
“Mocą tej decyzji mam natychmiast być usunięty z miasta. Nie wolno mi będzie sprawować żadnych czynności związanych z zajmowanymi dotąd stanowiskami (…) Oświadczyłem, że do wiadomości tego przyjąć nie mogę, gdyś w decyzji nie widzę podstaw prawnych (…) Proszę, by nikt nie podejmował mojej obrony. W razie procesu nie chcę adwokatów. Bronić się będę sam” – zanotował pierwszego dnia uwięzienia kardynał Stefan Wyszyński w prowadzonych codziennie „Zapiskach więziennych”, wydanych po raz pierwszy w paryskim wydawnictwie „Editions du Dialogue” w 1982 r.
Najwłaściwsze miejsce bytowania
Prymas Polski został uwięziony bez sformułowanego aktu oskarżenia, bez śledztwa, procesu, bez wyroku sądowego. I choć komuniści więzili latami tych, których uznali arbitralnie za swoich przeciwników, ze względu na sprawowane przez kard. Stefana Wyszyńskiego stanowisko jego uwięzienie stanowiło wydarzenie bez precedensu.
Aresztowanie Prymasa Polski wywołało szok nie tylko w Polsce, ale także poza jej granicami. W obronie uwięzionego prymasa odbyły się manifestacje w Paryżu, Rzymie i Londynie. Papież Pius XII nałożył ekskomunikę na sprawców uwięzienia Prymasa.
„Coraz wyraźniej widzę, że miejscem najwłaściwszym na obecny moment bytowania Kościoła jest dla mnie więzienie (…) Bóg zawsze ma prawo wymagać każdej ofiary, a kariera w Kościele wymaga gotowości, by pójść z Chrystusem i na krzyż, i do więzienia. Nie jest więc stratą czasu przebywanie w więzieniu dla imienia Chrystusowego” – pisał kardynał Stefan Wyszyński, podkreślając niejednokrotnie, że jego kapłańska posługa trwa mimo uwięzienia.
Po kilkunastu dniach internowania w klasztorze oo. Kapucynów w Rywałdzie Królewskim Prymas Polski został przewieziony do Stoczka Warmińskiego, gdzie spędził rok. Wewnątrz dawnego klasztoru, w którym hitlerowcy więzili księży po Anschlussie Austrii w 1938 r., otoczonego murem, ogrodzonego dodatkowo wysoką siatką i oświetlonego nocą silnymi reflektorami, Prymasa pilnowali i poddawali permanentnej inwigilacji funkcjonariusze resortu bezpieczeństwa, na zewnątrz zaś stacjonowali żołnierze osławionego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
„Władze aresztowały Wyszyńskiego nie po to, by z nim rozmawiać. To miał być wstęp do przeprowadzenia procesu pokazowego, na wzór procesów bp. Kaczmarka i prymasa Węgier Mindszenty’ego” – pisze dr Ewa K. Czaczkowska.

Poddany izolacji, przetrzymywany w fatalnych warunkach – wilgoci i chłodzie, Prymas Polski podczas internowania w Stoczku schudł 20 kilogramów. Poddawano go różnorakim szykanom. Listy do rodziny cenzurowano, a następnie odmówiono prawa do korespondencji, wielokrotnie odmawiano spotkania z ciężko chorym ojcem, zwlekano z przekazywaniem Prymasowi książek z jego własnej biblioteki.
Gdy informacja o miejscu pobytu Prymasa stała się publiczna, został on w październiku 1954 r. przewieziony do klasztoru OO Franciszkanów koło Prudnika Śląskiego. Kiedy w sierpniu 1955 r. Prymas odrzucił rządową propozycję zamieszkania w izolacji klasztornej za cenę zrzeczenia się funkcji kościelnych, został przewieziony do ostatniego miejsca odosobnienia – Komańczy. Pewnej liberalizacji warunków odosobnienia towarzyszyła decyzja władz o utrzymaniu zakazu pełnienia funkcji kościelnych.
Śluby Jasnogórskie i Wielka Nowenna
Kardynał Stefan Wyszyński żył w więzieniu, jak pisze dr Ewa K. Czaczkowska w biografii Prymasa, według ścisłego harmonogramu dnia. Wstawał o 5 rano, następnie modlił się, o 7 odprawiał Mszę św. Po śniadaniu szedł do ogrodu z przydzielonym kapelanem, odmawiał brewiarz i część różańca. Do obiadu pisał i czytał, po południu pracował, modlił się i spacerował. Po kolacji odprawiał nabożeństwo różańcowe, odmawiał modlitwy wieczorne i o 22 zasypiał.
„W tekstach więziennych Prymasa widać całkowite oddanie się Bogu, ogromną pokorę i ufność w Bożą miłość” – pisze dr Ewa K. Czaczkowska, podkreślając jako znamienną modlitwę Prymasa za nieprzyjaciół i prześladowców.
Już w grudniu 1953 r. uwięziony Prymas dokonał aktu duchowego oddania się Matce Bożej i pełnego zawierzenia jej swego losu. W maju 1956 r. kardynał Stefan Wyszyński napisał w Komańczy tekst Ślubów Jasnogórskich, będących programem moralnego przygotowania Narodu do Tysiąclecia Chrztu Polski. W sierpniu tego samego roku Prymas Polski opracował koncepcję Wielkiej Nowenny Tysiąclecia, będącej następnym, po Ślubach Jasnogórskich elementem przygotowań do Milenium Chrztu Polski.
W dwa miesiące po buncie poznańskich robotników, żądających chleba, wolności i prawa do wyznawania wiary, podczas przygotowań do wielkiej uroczystości w trzechsetną rocznicę Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza, 26 sierpnia do Częstochowy przybyło milion wiernych. Na pustym tronie prymasowskim spoczywała wiązanka biało-czerwonych róż.


W trzecią rocznicę aresztowania, na miesiąc przed powrotem do Warszawy, pisał Prymas Polski:
„Nigdy nie wyrzekłbym się tych trzech lat i takich trzech lat z curriculum vitae mego życia… jednak lepiej, że upłynęły one w więzieniu niżby miały upłynąć na Miodowej (w Pałacu Arcybiskupów Warszawskich – red.). Lepiej dla chwały Bożej, dla pozycji Kościoła Powszechnego w świecie – jako stróża prawdy i wolności sumień, lepiej dla Kościoła w Polsce i lepiej dla pozycji mojego Narodu, lepiej dla moich diecezji i dla wzmocnienia postawy duchowieństwa. A już na pewno lepiej dla dobra mojej duszy. Ten wniosek zamykam dziś w godzinie mojego aresztowania swoim Te Deum i Magnificat.
Na własnych warunkach
Żądania uwolnienia Prymasa Polski pojawiły się na fali październikowej politycznej odwilży w październiku 1956 r. Władzom komunistycznym zależało na uspokojeniu nastrojów społecznych. Dr Ewa K. Czaczkowska przytoczyła w swej książce słowa Władysława Bieńkowskiego, jednego z wysłanników Władysława Gomułki, którzy przybyli do Komańczy.
„Dla kardynała Wyszyńskiego opuszczenie Komańczy nie było najważniejszym celem. Najistotniejsze było to, by Kościół mógł znów swobodnie prowadzić swoją misję, a katolicy swobodnie wyznawać wiarę. Dlatego postawił warunki, od których uzależniał powrót do Warszawy oraz normalizację stosunków państwo-Kościół: zostanie zniesiony dekret o obsadzie stanowisk kościelnych z 9 lutego 1953 r., wznowi pracę Komisja Mieszana, wygnani i uwięzieni biskupi wrócą do swoich diecezji, nastąpi przywrócenie pełnej niezależności prasie katolickiej. Prymas domagał się także usunięcia z Katowic i Wrocławia narzuconych przez władze wikariuszy kapitulnych.”
Zanim doszło do rozmowy, wysłannicy Władysława Gomułki musieli zaczekać, aż Prymas zakończy modlitwę w klasztornej kaplicy. „Trzy lata na nich czekałem, teraz niech oni poczekają na mnie” – powiedział, gdy jedna z sióstr zakonnych poinformowała o ich przyjeździe. Kiedy podczas dwugodzinnej rozmowy Zenon Kliszko i Władysław Bieńkowski, powiadomili Prymasa o jego uwolnieniu, kardynał Stefan Wyszyński stwierdził: „Jestem tego zdania od trzech lat, że miejsce Prymasa Polski jest w Warszawie”.
Pod uchwałą przywracającą kardynała Stefana Wyszyńskiego na wszystkie sprawowane przed uwięzieniem stanowiska podpisali się między innymi ci, którzy zdecydowali o jego uwięzieniu trzy lata wcześniej.
Prymas Tysiąclecia powrócił na stanowisko sprawowane przed uwięzieniem na twardo postawionych komunistycznej władzy warunkach jako jedyny spośród uwięzionych hierarchów kościelnych w Europie Środkowo-Wschodniej.
Kardynał Stefan Wyszyński był jednym z więzionych w czasach komunizmu w krajach bloku wschodniego kilku tysięcy księży i kilkudziesięciu biskupów, wśród których znalazł się biskup pomocniczy gnieźnieński Antoni Baraniak, sekretarz Prymasa.
Lakoniczny komunikat Polskiej Agencji Prasowej anonsujący uwolnienie Prymasa brzmiał: „W wyniku rozmowy przeprowadzonej przez przedstawicieli Biura Politycznego KC PZPR z Prymasem Polski Stefanem Kardynałem Wyszyńskim, w tych dniach ksiądz Prymas wrócił do Stolicy i objął urzędowanie”.
Tego samego dnia wieczorem Prymas Tysiąclecia wrócił do Pałacu Arcybiskupów Warszawskich i pobłogosławił z balkonu tłum wiernych. „Droga, przez którą przeszedł Kościół i naród, była ciężka i bolesna. Ale przebrnęliśmy przez nią w cierpliwości” – napisał tego dnia w liście do wiernych.

Pierwszym podpisanym przez Prymasa dokumentem był telegram do papieża Piusa XII, w którym informował o powrocie do pełnienia wszystkich swoich obowiązków. 2 listopada udał się na Jasną Górę, gdzie wyraził wdzięczność za wszystkie modlitwy wiernych w czasie jego internowania. 3 maja 1957 r. na Jasnej Górze zainaugurował Wielką Nowennę, będącą zdecydowaną odpowiedzią na ideologię marksistowską.
Prymas Tysiąclecia pełnił swoją posługę przez ponad trzydzieści kolejnych lat aż do swej śmierci w 1981 r. Uznawany przez Polaków za duchowego przywódcę, niekwestionowany – nawet przez władze komunistyczne – autorytet, kardynał Stefan Wyszyński stał się interreksem, który na wzór prymasów w I Rzeczypospolitej przejął rządy w okresie bezkrólewia. W homiliach przypominał o należnych każdemu człowiekowi prawach: do wolności sumienia i wyznania, głoszenia prawdy w życiu publicznym, do pracy, godnej płacy i wolnego zrzeszania się.
Kardynał Stefan Wyszyński zmarł 28 maja 1981 r. Jego pogrzeb 31 maja stał się wielką manifestacją religijną i patriotyczną. Beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia odbyła się 12 września 2021 r. w Warszawie.
Tekst powstał z wykorzystaniem monografii autorstwa Ewy K. Czaczkowskiej pt. Kardynał Wyszyński. Biografia (Znak, 2013), Zapisków więziennych (Editions du Dialogue, 1982) oraz publikacji na łamach portalu historycznego Dzieje.pl