Przejdź do treści

PASCAL
prawo, 3 rok

Znalazłem tu to, czego szukałem: swobodę działania, wolność wypowiedzi i możliwość spełniania się w tym, co kocham

To dosyć osobliwa historia. W czwartej klasie liceum czułem, że trzeba postawić następny krok. Warunki szkoły średniej – oparte po prostu na przygotowaniu do matury – mocno mnie ograniczały. Byłem przekonany, że młodość to właśnie czas, w którym trzeba działać, być sprawczym. Dwanaście lat chodziłem do tej samej szkoły. Przez 10 lat miałem zajęcia z tym samym nauczycielem, który uczył kilku przedmiotów. Był moim mentorem, autorytetem. Szkoła była mała – około 120 osób. To sprawiało, że byliśmy dobrze zorganizowaną wspólnotą.  

Zawsze chciałem studiować, miałem poczucie że Zawsze chciałem studiować – czułem, że edukacja jest mi bardzo potrzebna również na tym etapie. Jednak potrzebne są również wyzwania. Chodziłem do szkoły społecznej, więc stwierdziłem, że to musi być uniwersytet publiczny – chciałem doświadczyć publicznej edukacji, innego traktowania, mniej kameralnej atmosfery i nowego środowiska.  

Szukałem uczelni, która będzie korespondowała z moimi wartościami i prowadzonymi od lat działaniami na rzecz społeczności lokalnej. Uczelni, która zagwarantuje  wolność wypowiedzi, przestrzeń do swobodnego działania i organizacji przedsięwzięć patriotycznych czy charytatywnych. 

Jeszcze pod koniec liceum nie widziałem o istnieniu UKSW. Mieszkam w Kłodzku, 500 kilometrów od Warszawy i nie tylko samo UKSW, ale także stolica była dla mnie czymś… egzotycznym. Z perspektywy człowieka, który spędził całe życie w małym mieście to było duże wyzwanie. 

Pomyliłem kampus 

Gdy jechałem złożyć dokumenty na studia, w internecie oglądałem zdjęcia uniwersytetu, w tym kampusu Dewajtis i wyobrażałem sobie, że codziennie będę chodził na zajęcia przez piękny Las Bielański. Gdy tam dotarłem, wpadłem w konsternację, bo okazało się, że… tu wcale nie ma Wydziału Prawa i Administracji, na którym mam studiować. 

Na szczęście szybko dojechałem na drugi kampus – przy ul. Wóycickiego i od razu przeżyłem pozytywne zaskoczenie. Bliskość Lasu Młocińskiego, Kampinoskiego Parku Narodowego, Wisły – to dla mnie ważne, bo całe życie mieszkam w górach – w Sudetach – więc przyroda jest dla mnie bardzo ważna. Ale sam kampus zrobił na mnie duże wrażenie. To już nie była mała szkoła złożona z dwóch budynków, ale wielkie gmachy, Auditorium Maximum, laboratoria, hala sportowa… miałem w głowie pytanie, jak odnajdę się w takiej przestrzeni. Prędko okazało się, że jest ona nie tylko bardzo przyjazna, ale przede wszystkim funkcjonalna, można łatwo i szybko przemieszczać się między budynkami na zajęcia.  

 

Nie można zapominać skąd się przychodzi. W Kłodzku, z którego pochodzę i w którym nadal mieszkam, angażuję się w działalność społeczną. Widzę, jak wiele dały mi studia na tym polu. 

Przede wszystkim wsparcie od strony merytorycznej. Studiowanie na UKSW nauczyło mnie podejmowania decyzji w sposób przemyślany i wstrzemięźliwy. Mogę rzeczowo wypowiedzieć się w ważnych sprawach, o wartościach zakodowanych w prawie. Wykorzystuję to w codziennych działaniach w organizacjach pozarządowych, w tym w stowarzyszeniu “Kotlina na Pełnej”, którym kieruję.  Ale to działa też w drugą stronę, bo staram się też dać coś uczelni od siebie.  

Niecodzienny widok w auli  

Na UKSW poznałem wielu wspaniałych ludzi, ale muszę koniecznie wspomnieć o jednej osobie – prodziekanie WPiA, dr. Zbigniewie Więckowskim. Od razu znalazłem z nim nić porozumienia, obydwaj czujemy potrzebę wspólnotowego działania. Dostałem od niego pełne wsparcie, gdy na drugim roku po raz pierwszy zorganizowałem lekcję śpiewania pieśni patriotycznych. To pomysł, który przywiozłem z mojego rodzinnego Kłodzka. Razem z Prodziekanem chcieliśmy pokazać patriotyzm w nowoczesny sposób, przystępny dla młodych ludzi i właśnie w taki sposób zorganizować obchody świąt patriotycznych na naszym wydziale.  

To było ogromne wyzwanie. Zaczynaliśmy od zera. Chociaż nikt nie wiedział, jak to będzie wyglądać, zaangażowanie w naszą inicjatywę przerosło wszelkie oczekiwania. Było nas w tym projekcie 30 osób, wszyscy przychodzili na próby. W małej auli ustawialiśmy keyboard i ćwiczyliśmy wspólny śpiew. Trzeba przyznać, że to niecodzienny widok na Wydziale Prawa i Administracji. 

Na wydarzenie przyszło prawie 200 osób. Przekonałem się wtedy, że znalazłem tu to, czego szukałem: swobodę działania, wolność wypowiedzi i możliwość spełniania się w tym, co kocham. A samo wydarzenie doprowadziło też do integracji naszego dużego rocznika – ponad 300 osób – wokół wspólnej, sprawdzonej wartości: patriotyzmu, odpowiedzialności za dobro wspólne – Polskę.  

A uczelnia okazała się przestrzenią do nawiązywania relacji. Wszystko tutaj temu sprzyja: sceneria, bliskość Lasu i Wisły, infrastruktura, w której można wspólnie spędzać czas (nawet po zajęciach)… no i życzliwość. Ja do tej pory nie miałem żadnych negatywnych doświadczeń ze strony wykładowców, zawsze spotykałem się z otwartością, życzliwością i współpracą. A już na pierwszym roku poznałem wspaniałych przyjaciół. Jesteśmy zmotywowani do wspólnych działań. Wiemy, że to, co zbudujemy, może pozostanie z nami na zawsze.

Gotowi na nową historię?

Studia to opowieść, która niesie ze sobą nowe wyzwania. Jakie?  
Możesz przekonać się o tym już wkrótce. Rekrutacja trwa! 

Bądź na bieżąco

Zaobserwuj nas na Instagramie

Dołącz do kanału nadawczego dla maturzystów i kandydatów na studia