Przejdź do treści

MAGDA
matematyka, II rok

Zawsze chciałam studiować matematykę. W ósmej klasie mówiłam znajomym, że jeśli ktoś odkryje wzór na liczby pierwsze, będę to właśnie ja.

Moja pasja do matematyki rozwijała się przez całe liceum.  Koniecznie chciałam studiować w Warszawie. Szukałam miejsca dla siebie i zobaczyłam, że jedną z możliwości jest UKSW. Okazało się też, że mam sporo starszych znajomych, którzy tu studiują. Tak dotarły do mnie pozytywne opinie, informacje o przyjaznej atmosferze: wykładowcach, którzy są w porządku i studentach, z którymi można porozmawiać, poznać znajomych i przyjaciół. Tak mój wybór padł na UKSW.  

Mój nauczyciel matematyki z liceum też studiował na tej uczelni. Gdy powiedziałam mu, że chciałabym iść tą samą drogą zaczął opowiadać mi różne historie o przedmiotach i anegdotki o profesorach. Dzięki temu wiedziałam już trochę, czego się spodziewać.  

Na początku studiów spotkałam koleżankę, której nie widziałam od czterech lat – okazało się, że będziemy studiować ten sam kierunek. To dodało mi pewności siebie, ale też pomogło podtrzymać decyzję, że tu zostanę.  

Jakby dostrzegł mnie w tłumie 

Jestem dość introwertyczną osobą. Czasem na ćwiczeniach ciężko było mi przebić się przez grupę 20 innych osób, żeby odpowiedzieć na pytanie zadane przez wykładowcę, chociaż znałam na nie odpowiedź. Ale pewnego razu na egzaminie z analizy matematycznej, wydarzyło się coś szczególnego.

 

Egzaminator, który miał opinię dość wymagającego, rygorystycznego prowadzącego, odkrył, że jest we mnie potencjał. Poczułam, jakby dostrzegł mnie w tłumie – zachęcił mnie, żebym zgłaszała się częściej w następnym semestrze. To było bardzo motywujące. 

Inny wymiar 
 
O kole naukowym dowiedziałam się przypadkiem, gdy Klaudia – ówczesna prezes – przyszła podczas zajęć do opiekuna, żeby podpisać jakieś dokumenty. Wtedy pomyślałam sobie: “a może bym jednak chciała dołączyć do takiego koła?” 

Na początku trochę bałam się zaangażować, bo nie byłam pewna, czy to będzie coś dla mnie. Ale gdy się już zdecydowałam, zostałam bardzo miło przyjęta. Pierwszym wydarzeniem, w którym miałam okazję wziąć udział były wykłady dla licealistów z całek i macierzy. Ja wtedy dopiero zaczynałam całkować, a dziewczyny z koła już prowadziły z tego zajęcia. Pamiętam to uczucie, gdy stałyśmy przy tablicy i rozwiązywałyśmy jeden z prostszych przykładów, a mnie dawało to ogromne poczucie satysfakcji. Znalazłam się w grupie, w której ludzie też lubili matematykę – czułam, że nie jestem w tym sama.  

Nie boję się nowych pomysłów 

Nauka to dla mnie odkrywanie nowych rzeczy i badanie tego, co siedzi mi w głowie. Marzenie z liceum, żeby odkryć wzór na liczby pierwsze, wciąż za mną podąża, wszystko się wokół nich kręci. Odnoszę je do nowych rzeczy, których uczę się na zajęciach.  

Na analizie matematycznej liczymy pochodne, całki, granice. Chciałabym przełożyć te obliczenia, twierdzenia, pomysły na liczby pierwsze – co jest dość nieoczywiste. Komuś może się to wydać dziwne, ale ja nie boję się z tym pójść do wykładowcy i pokazać, co wymyśliłam. Nie spotkałam się z odmową, gdy poprosiłam o przyjrzenie się jednemu z moich pomysłów, które będę  prezentować podczas konferencji naukowej dla studentów. 

Rodzice, którzy wspierają i motywują 

W tym wszystkim ważne jest też dla mnie wsparcie rodziców. Zawsze byli przy mnie, motywowali do samodzielnych, dobrych wyborów. Tak było też z decyzją o studiach. Wciąż interesuje ich to, w czym się rozwijam – choć matematyka to dla nich czarna magia. 

Pytają czasem z niedowierzaniem “czego Ty się uczysz?”, “co to w ogóle jest?”, ale ja widzę w tym ogromne zainteresowanie i wsparcie. W czasie sesji mama odciąża mnie w obowiązkach domowych, żebym miała więcej czasu na przygotowanie do egzaminów. 

Rodzice cieszą się z mojego każdego sukcesu. Gdy aplikowałam na Erasmusa, mama razem ze mną czekała na tę decyzję. Gdy wychodziłam z domu przypominała mi jeszcze, żebym dała jej znać, czy się dostałam. Dzisiaj, gdy prowadzimy tę rozmowę, otrzymałam wiadomość – wyjeżdżam do Walencji! 

Erasmus+ 

Dlaczego chciałabym wyjechać? Bo to oczywiście możliwość poznania innego miejsca i nowej kultury. Ale dla mnie to też szczególne miejsce – w Walencji są profesorowie, który specjalizują się w analitycznej teorii liczb – to kierunek, w którym chciałabym iść.  Teraz uczę się hiszpańskiego, ale wyzwaniem będą też liczby! Mogłoby się wydawać, że są takie same, a jednak nie – w Hiszpanii ułamki dziesiętne zapisuje się inaczej – z apostrofem.  

Ale oczywiście oprócz nauki planuję też inne aktywności – chciałabym zwiedzić wszystkie regiony Hiszpanii, a także inne kraje – Portugalię, Maroko, Algierię… Przecież nie będę cały czas siedziała w książkach, we wrześniu w Hiszpanii jest 30 stopni!  

Ludzie, wsparcie i przestrzeń na to, co ważne 

UKSW to dla mnie przede wszystkim ludzie – studenci i wykładowcy. Zawsze dostaję tu potrzebne wsparcie – nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby ktoś mi nie pomógł, gdy zgłaszam się gdzieś z jakimś problemem. Ważne dla mnie jest też to, że mamy na kampusie kościół akademicki i gdy chcę, mogę przed zajęciami pójść i z Kimś się przywitać – to dla mnie duży plus i przestrzeń na to, co dla mnie istotne. 

Studia to pasjonująca opowieść…

Możesz napisać ją razem z nami. Zobacz co dla Ciebie mamy – wejdź na stronę dla kandydatów

Bądź na bieżąco

Zaobserwuj nas na Instagramie

Dołącz do kanału nadawczego dla maturzystów i kandydatów na studia