W 100. rocznicę Zamachu Majowego na UKSW odbyła się Debata Fakultetów zorganizowana przez Samorząd Doktorantów UKSW, Samorząd Studentów UKSW oraz Koło Naukowe Studentów i Doktorantów Historii WNHS UKSW.
Do udziału w dyskusji zaproszeni zostali wybitni historycy Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie: prof. dr hab. Janusz Odziemkowski, prof. dr hab. Antoni Dudek, prof. dr hab. Marek Kornat oraz prof. dr hab. Jan Żaryn.
Licznie zgromadzonych studentów i kadrę naukową, przywitał ks. prof. dr hab. Waldemar Graczyk – dziekan Wydziału Nauk Historycznych.

– To co miało miejsce 12-15 maja 1926 r. to wydarzenia brzemienne dla historii Polski. Dzięki uczestnictwu wybitnych historyków będziemy mówić o znaczeniu tego wydarzenia dla losów Ojczyzny po odzyskaniu niepodległości i niełatwej drogi tworzenia polskiej demokracji –powiedział rozpoczynając debatę ks. prof. Graczyk.
Moderacji spotkania podjął się mgr Karol Wilczyński, Prezes Koła Naukowego Studentów i Doktorantów Historii UKSW oraz Wiceprzewodniczący Komisji Rewizyjnej Samorządu Doktorantów UKSW podkreślając, że debata odbywa się dokładnie sto lat po Zamachu Majowym, a wydarzenia i ich skutki oceniamy z perspektywy naszych czasów i doświadczeń.

Prof. Janusz Odziemkowski – To nie był zamach, przewrót, tylko demonstracja zbrojna
– Polska była w kryzysie 1926 r. Czy można ocenić tę sytuację jako próbę ratowania państwa przez marszałka Józefa Piłsudskiego z głębokiego kryzysu politycznego, czy była to próba przejęcia władzy? – rozpoczął swój wywód prof. dr hab. Janusz Odziemkowski.
– Na wydarzenia, które są odległe o 100 lat nakładamy swoją wiedzę współczesną i swoje rozumienie historii. Na tamto pokolenie musieli odpowiednio reagować tamci politycy. Pierwsze pokolenie niepodległościowe było wychowane i wykształcone w Polsce pod zaborami. Wyobraźmy sobie, co mieli w pamięci ówcześni Polacy – choćby niemożność rozmawiania po polsku, brak edukacji w języku ojczystym, wyobraźmy sobie jak to kamieniem przytłaczało, jak bardzo pragnęli swojego państwa. W roku 1918 r., ludzie płaczą na widok pierwszego patrolu ułanów, panuje ogromna radość. Czytam pamiętnik żołnierza dywizji syberyjskiej, który przedostaje się do Polski, co go zdumiewa na kresach wschodnich wycieńczonych wojną: radość, uśmiech, chleb jest – jak go to zdumiewa – opowiada z pasją profesor.

Po entuzjazmie nastały niełatwe czasy budowania państwowości i parlamentaryzmu. Nie bez znaczenia była siła państw ościennych, wrogo nastawionych do niepodległej Polski.
– Narastało rozczarowanie, kłótnie, zamieszanie w życiu politycznym, tarcia w parlamencie, a rząd zmienia się w ciągu 7 lat aż 14 razy. Śmierć Gabriela Narutowicza (16 grudnia 1922 r. ) była takim momentem przełomowym, nienawiść polityczna doprowadziła do zabójstwa prezydenta przez zamachowca i to w tym upragnionym państwie polskim. Do tego świadomość, że Polska jest położona między dwoma agresywnymi mocarstwami. Polityka niemiecka mówiła o Polsce jak o państwie sezonowym, a Rosja bolszewicka, choć przyjęła Traktat Ryski ( 1921 r.), to jednak traktowała Polskę jako wroga.
Opisując realia II Rzeczpospolitej, w tym sytuację międzynarodową, prof. dr. hab. Janusz Odziemkowski wskazuje, że ludzie w latach 20-tych XX w. zdawali sobie sprawę, że grozi Polsce kolejna wojna. Wskazywały na to powiązania niemiecko-rosyjskie, odczytywane jako sojusz dążący do kolejnego upadku Polski.

Czy Piłsudski dążył do tego zamachu, czy to było jego celem? Nie sądzę – tłumaczy prof. Odziemkowski.
– W przeddzień zamachu, gdy wszystko jest napięte, marszałek przyjeżdża do Warszawy, żeby spotkać się z prezydentem RP Stanisławem Wojciechowskim (pełnił urząd w latach 1922-1926), aby odwołał rząd Wincentego Witosa (rząd powołany 10 maja 1926 r.). Jest próba załatwienia napięć poprzez porozumienie Piłsudski – Wojciechowski, ale marszałek nie zastaje prezydenta, bo wyjechał na wypoczynek. 14 maja 1926 r. do Piłsudskiego przyjeżdża delegacja PPS, tłumaczy, że dyktatura jest potrzebna, ale Piłsudski odprawia socjalistów. Profesor Odziemkowski tłumaczy, że to jeden z dowodów, iż Piłsudski nie myślał o zamachu, nie ma nawet żadnego dokumentu i planu. Raczej była to demonstracja zbrojna – tłumaczył profesor Odziemkowski.
Prof. Antoni Dudek – Piłsudski siłowo ustabilizował politykę, ale sanacja nie uratowała Polski
– Wtedy większość polityków to były dzieci zaborów. Niektórzy liznęli monarchii parlamentarnej krajach zaborczych, ale wiary w demokracje parlamentarną, zbyt wielu nie miało. Przypomina mi to sytuację z III RP, a mianowicie po 1989 r. było 28 partii politycznych, najsilniejsza Unia Demokratyczna miała 64 posłów, nie było stabilnej większości. W III RP nie było takiego człowieka jak Piłsudski, który kontrolował armię i otoczony był licznymi wyznawcami uprawiającymi kult jednostki. Jemu wręcz wmawiano, że Polska odrodziła się dzięki niemu – podkreślał prof. Dudek.

– Piłsudski czuł się właścicielem sił zbrojnych i nagle oto Narodowa Demokracja ruchem robaczkowym przejmuje władze w parlamencie, pojawiają się także plany nowej organizacji sił zbrojnych. Po drodze jest zamach na Narutowicza i odparcie agresji bolszewickiej na Polskę. I to jest pytanie czy zamach był planowany? Moim zdaniem nie – odpowiada historyk.
Szereg wydarzeń politycznych w II RP układa się w scenariusz – tłumaczy prof. Antoni Dudek.

– W 1925 roku powstaje rząd Aleksandra Skrzyńskiego ( koalicja SPN, ZLN, PSChD, NPR, PSL „ Piast” i PPS) czyli socjaliści dogadali się endekami. Emeryt Józef Piłsudski idzie do Wojciechowskiego i Żeligowskiego, wskazuje na ministra spraw wojskowych, a już wtedy ministrem spraw wewnętrznych był inny człowiek Piłsudskiego – Władysław Raczkiewicz, wpływy Piłsudskiego w rządzie, więc były duże. Marszałek czeka, upada rząd Skrzyńskiego, szef klubu PPS Zygmunt Marek proponuje Piłsudskiemu, aby został premierem, ale ten odmawia zasłaniając się chorobą. Potem marszałek czeka na III rząd Witosa i postanawia przeprowadzić demonstrację wojskową 12 maja 1926 r. W moim przekonaniu – kontynuował wykład prof. Dudek – to dzięki Wojciechowskiemu to państwo zostało uratowane, a Piłsudski siłowo ustabilizował politykę. Obrona przewrotu Piłsudskiego jest nieistotna, jeśli traktujemy to jako sposób na sanację, bo nie zapobiegł wojnie 1939 r. – podsumował prof. Antoni Dudek.

Prof. Marek Kornat Piłsudski chciał ratować Polskę i był absolutnie wolny od osobistej korzyści.
– Nie uważam, żeby bilans rządów przedmajowych na rzecz Polski był negatywny, parę rzeczy udało się zrobić – polemizował prof. dr hab. Marek Kornat. Chciałbym zacząć od stwierdzenia opartego na materiałach źródłowych, czyli protokołach Rady Ministrów z lat 1919-1923, które wskazują, że reformy Grabskiego były bardzo udane, wzmocniły państwo i były fenomenem, bo obyło się bez pomocy z zagranicy.

Tak samo wysoko oceniam pierwszy rząd Władysława Sikorskiego (grudzień 1922- maj 1923). Nie może to jednak zaprzeczać, że mieliśmy do czynienia z pewną wszechwładzą sejmu i rządu oraz z ogromnym rozdrobnieniem parlamentu. To było 17 partii, praktycznie wewnętrznie niesterownych przez prezesów. Przechodzenie z partii do partii było bardzo częste, a do tego sytuację komplikowali niestabilni członkowie mniejszości narodowych. Wzmocnienie władzy wykonawczej było konieczne. Powstał rząd fachowców – koalicja wszystkich stronnictw polskich Aleksandra Skrzyńskiego i 3 rząd centroprawicowy w 1923 i 1926 .

– Nie było planu zamachu stanu, nie mieli żadnych map wojskowych do działań, to był raczej scenariusz demonstracji zbrojnej. Czy Józef Piłsudski chciał Polskę ratować? Tak chciał, poprzez wzmocnienie władzy rządowej. To był człowiek absolutnie wolny od osobistej korzyści, jak to dzisiaj jest częste w naszym kraju – podkreślił prof. Kornat. Wydaje mi się, że należy używać wobec wydarzeń z maja 1926 określenia przewrót, bo następuje zmiana ustroju, do określenia zamach stanu mam wątpliwości i dystans. Prezes Rady Ministrów i ministrowie, prezydent, pozostali nienaruszeni, w dodatku prezydent sam rezygnuje i powołuje rząd w trybie legalnym. To wszystko odbyło się pod rygorami konstytucji – podsumował swoją część wykładu prof. dr. hab. Marek Kornat.

Prof. Jan Żaryn – Marszałek Piłsudski miał koncepcje, że naród jest głupi i trzeba nim zarządzać siłą
Prof. Żaryn rozpoczął swoje wystąpienie od tezy, że to prawica w Polsce a przede wszystkim obóz Narodowej Demokracji, była praworządnym partnerem politycznym, liczącym się z prawem stanowionym.
– Prawica i Chrześcijańska Jedność Narodowa były zdolne kulturowo do samoograniczania się w prawie. Paradoks polega na tym, że ewidentnie gorset praworządności przez prawicę nie był naruszany, a słabość polegała na tym, że wszystkie partie polityczne musiały się odnaleźć w ramach konstytucji marcowej. Piłsudski tych ram się nie trzymał, bo był dyktatorem. Jak się czyta protokoły Sejmu Ustawodawczego, to lewica doznaje pewnego uniesienia na temat marszałka, wszyscy piszczą w zachwycie.

Po wojnie celnej z Niemcami była nadzieja, że PPS ugnie się dla polskiej racji stanu, ale PPS się nie ugiął. Przez miesiące rząd Grabskiego i Skrzyńskiego są przykładem, że wszystkie partie potrafią trzymać się w gorsetach prawnych. W tamtym okresie trzeba zwrócić uwagę również na to, że ponad 100 parlamentarzystów w Sejmie nie miało nic wspólnego z państwem polskim, bo były to formacje mniejszości narodowych, które nie popierały żadnego rządu polskiego: syjoniści nie mieli ochoty walczyć o wolną Polskę tylko o Palestynę, a Ukraińcy chcieli walczyć o Ukrainę – komentował prof. Jan Żaryn. Sytuacja była taka, że strona narodowa rosła w siłę, obóz Młodzieży Wszechpolskiej wygrał wszystkie wybory uczelniane i niezwykle ważna była wtedy rola młodej inteligencji. To właśnie ten potencjał rozwojowy endecji spowodował, że Piłsudski chciał zwinąć obóz narodowy i umniejszyć go. Dlatego 2 dni po obraniu rządu Witosa urządził przewrót majowy. Dla mnie porażającym dokumentem jest relacja Marszałka Sejmu Macieja Rataja ze spotkania z parlamentarzystami. Rataj relacjonował jak Piłsudski wygrażał parlamentarzystom, jedynie obóz narodowy zakwestionował działania Piłsudskiego i nie przyszedł na to spotkanie z wodzem.

Profesor Jan Żaryn podkreślił co jest celem służby dla państwa, to odpowiedzialność nie tylko za instytucje, ale przede wszystkim odpowiedzialność za naród. Marszałek Piłsudski miał koncepcje odwrotną, że naród jest głupi i trzeba nim zarządzać siłą – powiedział historyk.

Jeśli uznamy zamach jako ruch uzdrawiający to znaczy, że nie potrafimy zarządzać państwem, to zwykłe podtrzymywanie mitu zamachu bez zrozumienia konsekwencji.
Debatę fakultetów zakończyła dr hab. Anna Fidelus, prof. ucz., prorektor ds. studenckich i kształcenia
– Bardzo dziękuję wszystkim Państwu za dzisiejsze spotkanie, dziękuję Panom Profesorom, to jest piękna lekcja historii, szacunku i pokory wobec źródeł historycznych. Serce rośnie, gdy patrzymy jak wielu studentów zainteresowanych historią Polski przyszło na debatę.
Przewrót Majowy – rys historyczny
Przewrót Majowy miał miejsce 12–15 maja 1926 roku. Przeprowadziły go oddziały wojskowe lojalne wobec Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. W wyniku zamachu stanu Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Stanisław Wojciechowski złożył rezygnację z urzędu. Od tego momentu władzę w Polsce sprawował obóz polityczny zwany sanacją z łac. „uzdrowienie”- Instytut Pamięci Narodowej.
https://ipn.gov.pl/pl/historia-z-ipn/143587,Infografika-IPN-Przewrot-majowy-1926.html