

JOANNA
(komunikacja medialno-kulturowa, rok II)

Kiedy ktoś z naszej grupy obchodzi urodziny, to ja piekę tort i przynoszę go na uczelnię — robimy wtedy małą imprezę

Postanowiłam, że pójdę na Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, i był to mój pierwszy wybór, mimo że wszyscy z mojej rodziny studiowali na innej uczelni.
Po Dniu Otwartym byłam już pewna, że chcę studiować na UKSW. Przyszłam wtedy z moją przyjaciółką, która zresztą studiuje teraz tutaj pedagogikę, i od razu ujęła nas atmosfera tej uczelni. Pamiętam zwłaszcza rozmowy ze studentami — czułam się zaopiekowana, jak w domu.
Studia, które mają sens
Kilka dni przed rozpoczęciem zajęć na pierwszym roku spotkałyśmy się w gronie naszej grupy studenckiej. Okazało się, że jest tam dziewczyna, która do liceum chodziła z moją przyjaciółką z podstawówki — my też się zaprzyjaźniłyśmy.
Już na samym początku, kiedy zaczęły się zajęcia, wiedziałam, że mój kierunek na UKSW — dziennikarstwo i komunikacja społeczna — to doskonały wybór. Wykładowcy stawiają przede wszystkim na praktykę, a każdy z nich bardzo angażuje się w prowadzenie zajęć. Sporo ćwiczeń jest prowadzonych w sposób interaktywny.
Zakręcona pani doktor
Pod koniec semestru wypełniamy ankiety ewaluacyjne naszych wykładowców. Moja ulubiona pani doktor udostępniła na swoim Facebooku wypełnioną ankietę, w której napisałam, że jest “zakręcona” — ale w bardzo dobrym sensie, bo to specyficzny przedmiot, który wymaga odpowiedniej osoby, a ona prowadzi te zajęcia z pasją. Pani doktor dodała pod postem emotikon z serduszkami i uśmiechami. Zaraz też studenci ze starszych lat zaczęli bardzo pozytywnie reagować i potwierdzać, że rzeczywiście jest to wyjątkowy wykładowca.
Nie jest to odosobniony przypadek — niemal wszyscy wykładowcy traktują nas bardzo indywidualnie. Nie są to osoby, które nas stresują czy których należałoby się bać. Oczywiście z naszej strony należy się im szacunek, są dla nas autorytetami, ale też bardzo przyjazną i bezpieczną przestrzeń dla studentów.
Miejsce samorealizacji
Już w liceum angażowałam się w samorząd szkolny, ale do samorządu studenckiego można powiedzieć, że trafiłam dość przypadkowo. Na WF-ie poznałam Kubę, który jest teraz przewodniczącym Samorządu Studentów UKSW. Któregoś dnia zadzwonił do mnie i zapytał, czy nie chciałabym włączyć się w pracę organizacji — nie potrzebowałam dużo czasu do namysłu.
Jestem teraz przewodniczącą Komisji ds. Promocji. Zajmuję się komunikacją Samorządu Studentów Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i jestem odpowiedzialna m.in. za media społecznościowe.
Studia pozwalają także na realizację innych pasji — chodzę na zajęcia teatralne, co z kolei pomaga mi tworzyć rolki dla samorządu. Obie aktywności dają mi wiele satysfakcji.
Na UKSW można też pogodzić naukę z pracą. Zresztą gdyby nie studia, nie zostałabym przyjęta na praktyki — byłam asystentką koordynatora produkcji filmowej w domu produkcyjnym i pracowałam przy realizacji reklam. Nie był to zresztą jednorazowy epizod, bo czasem dzwonią do mnie, żebym przyjechała i pomogła.
Słodki zwyczaj
Jak wiadomo, w każdym miejscu i w każdej instytucji najważniejsi są ludzie.
Mogę powiedzieć, że na mojej uczelni relacje międzyludzkie są 10/10 — mówię tu absolutnie o wszystkich: koleżankach i kolegach, wykładowcach, paniach w dziekanacie czy nawet paniach w naszej kantynie.

Mam bardzo zgraną grupę studencką. Lubimy się do tego stopnia, że kiedy ktoś z naszej grupy obchodzi urodziny, to ja piekę tort i przynoszę go na uczelnię — robimy wtedy małą imprezę.

Kiedyś miałam badanie okulistyczne i oczy zakropione atropiną — niewiele widziałam. A właśnie tego dnia były czyjeś urodziny. Wzięłam więc upieczony tort i ruszyłam przez nasz kampus, choć prawie nic nie widziałam. Zastanawiałam się: „Jak ja dotrę z tym ciastem? Zaraz się z nim przewrócę, przecież nie doniosę go w całości”. Nie mogłam też do nikogo zadzwonić ani napisać, bo nie widziałam ekranu telefonu. Musiałam wykrzesać w sobie mnóstwo determinacji, żeby dotrzeć do celu z tym słodkim ładunkiem.
Wejście w dorosłość
Studia tutaj to idealna przestrzeń do wejścia w dorosłość. Z jednej strony jest to czas w dużej mierze beztroski, a z drugiej — pojawiają się już dorosłe obowiązki.
Atmosfera mojego uniwersytetu i sposób, w jaki jestem tu traktowana — jednocześnie bardzo poważnie i z sercem, indywidualnie — pozwalają pogodzić rzeczywistość życia studenckiego z coraz większą odpowiedzialnością za własne życie.
Jestem przekonana, że to był bardzo dobry wybór. Cieszę się, że studiuję na UKSW, i nie zamieniłabym tej uczelni na żadną inną.

Chcesz usłyszeć więcej historii?
Świetnie się składa, bo my kochamy je opowiadać.
Więcej historii o studiach na UKSW już podczas Dnia Otwartego UKSW
Bądź na bieżąco
Zaobserwuj nas na Instagramie
Dołącz do kanału nadawczego dla maturzystów i kandydatów na studia